Motyw przewodni na weselu

Oczywiście, że motywem przewodnim każdego wesela jest Para Młoda i ich nowa, wspólna droga przez życie. Nie zmienia to jednak faktu, że warto przyjąć jakiś jeden styl, powtarzający się motyw lub odniesienie – choćby po to, by wyrazić swój gust lub ułatwić sobie dokonanie wyboru ślubnych dekoracji, muzyki i menu. Jak wybrać taki motyw i czym należy się kierować?

Przede wszystkim, już na samym początku należy zdecydować się na jeden styl: elegancki, rustykalny, romantyczny, swobodny, nowoczesny, ekstrawagancki itd. Chodzi o ogólny zarys imprezy, nie o szczegóły: to, że wesele będzie w stylu powiedzmy eleganckim, nie oznacza jeszcze, że nie może być elegancko – góralskie, albo elegancko – japońskie, albo elegancko – westernowe. Najpierw styl (elegancja), a potem motyw (góralski, japoński itd.)

Po drugie – wspomniany motyw, czyli... co właściwie? Idealnie, jeśli połączyła was wspólna pasja np. jazda konna, albo miłość do Prowansji) i to właśnie ona stanie się motywem przewodnim. A co, jeśli akurat nie macie czegoś takiego? W takim przypadku możecie wybrać coś, co jest bliskie waszemu sercu, albo co wam się po prostu podoba – może miejsce, do którego chcielibyście pojechać, albo film, który was zainspirował? Najprostszym i sprawdzonym rozwiązaniem jest wybranie jako motywu przewodniego jakiegoś koloru. Wówczas wszelkie dodatki mogą być w odcieniach tego właśnie koloru, co nada całej imprezie spójnego i eleganckiego charakteru. Można też postawić na dwa, a maksymalnie trzy kolory – ale wówczas powinny już być jednolite, bez odcieni, bo powstanie totalny chaos.

Po trzecie – warunki zewnętrzne, czyli... pora roku. Tak zwane trudności obiektywne (np. uroczy polski listopad) mogą zniweczyć Wasze plany o plenerowym weselu. Ponieważ wesele z reguły planuje się z dużym wyprzedzeniem, warto wziąć pod uwagę porę roku i kaprysy, a także wynikające z nich konsekwencje, ja np. dostępność świeżych owoców i warzyw (te sprowadzane z drugiego końca świata nigdy nie są tak dobre, jak sezonowe) oraz kwiatów (jeśli kochacie bzy, to w listopadzie będą droższe, niż orchidee – o ile w ogóle uda się je sprowadzić).

I po czwarte – umiar. Cokolwiek wybierzecie na motyw przewodni waszego wesela, powinniście ćwiczyć powściągliwość i nie popadać w przesadę. Rozmieszczenie, powiedzmy, góralskich akcentów na sali weselnej czy w menu będzie miłym dodatkiem, ale upstrzenie wszystkiego barankami i ciupagami spowoduje, że goście dostaną raczej bólu głowy i nie docenią waszej kreatywności, a wy przysporzycie sobie kosztów i otrzecie się o śmieszność.